Gdzie odprowadzić wodę z drenażu i na co potrzebujesz zgody
Autor: Wojciech Tracichleb 11 min czytania
Drenaż pojawia się w projekcie albo w ofercie jako pozycja: rura, obsypka, geowłóknina, studzienki w narożnikach. Rzadko pada przy tym pytanie, które przesądza o wszystkim: dokąd ta woda ma popłynąć. Drenaż niczego nie usuwa, tylko przenosi wodę w inne miejsce, a jeśli tego miejsca nie ma, rura stoi pełna i układ nie działa, mimo że został wykonany poprawnie.
Dlatego odbiornik ustala się przed decyzją o drenażu, a nie po niej. Zdarza się, że odpowiedź brzmi: nie ma dokąd. Wtedy nie pytasz już, jak wykonać drenaż, tylko czy on tu cokolwiek zmieni. O tym, kiedy drenaż jest naprawdę potrzebny, piszę w tekście o drenażu opaskowym przy płycie.
Zasada zero: ta woda jest Twoja
Woda zebrana przez drenaż powinna zostać odprowadzona poza obręb budynku. Poza obręb budynku, a nie poza granicę działki, i ta różnica kosztuje ludzi najwięcej nerwów. Punktem wyjścia w przepisach jest zagospodarowanie wody na własnym terenie: paragraf 28 warunków technicznych mówi, że działka ma mieć kanalizację umożliwiającą odprowadzenie wód opadowych do sieci deszczowej lub ogólnospławnej, a przy braku takiej możliwości dopuszcza odprowadzenie ich na własny teren nieutwardzony, do dołów chłonnych albo do zbiorników retencyjnych.
Do wyboru masz cztery odbiorniki: własny grunt, kanalizację deszczową, rów poza działką i zbiornik. Każdy ma inny warunek techniczny i inną formalność. Niestety, bardziej niż od zgód zależy to od ukształtowania terenu wokół działki, dlatego warto omówić z architektem, szczególnie jeśli działka leży w zagłębieniu, w jaki sposób pozbyć się wody, która ewentualnie zbierze się wokół budynku.
Rozsączanie na własnej działce: studnia chłonna i skrzynki
Być może dobrym rozwiązaniem okaże się wykonanie studni chłonnej - czyli studni, dzięki której woda zebrana przez drenaż wprowadzana będzie w głębsze warstwy gruntu. Nie zawsze jednak jest to możliwe i odpowiedzieć na to pytanie powinny badania gruntu. Warunek jest fizyczny: pod dnem studni musi leżeć warstwa, która wodę przyjmie, a zwierciadło wody gruntowej musi być niżej. Skrzynki rozsączające działają na tej samej zasadzie, tylko rozkładają chłonięcie na większą powierzchnię, płycej.
Tu pojawia się paradoks, przez który takie układy potrafią nie działać od pierwszego dnia. Drenaż jest najbardziej potrzebny na gruntach spoistych, bo to na glinie woda stoi i nie ma jak odejść. A rozsączanie potrzebuje dokładnie odwrotnego gruntu. Jeśli badania geotechniczne pokazują glinę do kilku metrów, studnia chłonna napełni się przy pierwszym dłuższym deszczu i przestanie cokolwiek przyjmować, a woda wróci rurą pod dom. To rozstrzyga się na wykresie z badań, nie na budowie.
Formalnie drenaż wokół domu ze studnią chłonną na tej samej działce to urządzenie odwadniające obiekt budowlany. Prawo wodne wymaga wtedy zgłoszenia wodnoprawnego, jeżeli zasięg oddziaływania nie wykracza poza granice terenu, którego jesteś właścicielem, i mówi o tym artykuł 394 ustęp 1 punkt 7. W przepisie stoi słowo „zakład” i łatwo uznać, że to nie dotyczy osoby prywatnej. Dotyczy: ustawa definiuje zakład jako podmiot wykonujący urządzenia wodne, więc obejmuje także tego, kto buduje dom dla siebie. Zgłoszenie składa się u kierownika nadzoru wodnego Wód Polskich, a do roboty można przystąpić, jeżeli w ciągu 30 dni od doręczenia organ nie wniesie sprzeciwu. Załączniki wymienia artykuł 422: mapa sytuacyjno-wysokościowa z państwowego zasobu geodezyjnego z naniesionym zasięgiem oddziaływania oraz wypis i wyrys z planu miejscowego. Do planu zajrzyj zresztą wcześniej, bo bywa w nim zdanie o zagospodarowaniu wód opadowych w granicach działki i rozstrzyga ono Twój przypadek konkretniej niż przepis ogólny.
Jedną rzecz internet powtarza błędnie. Odległość 5 m od granicy działki, którą znajdziesz w poradnikach przy studni chłonnej, pochodzi z paragrafu 31 warunków technicznych, a ten dotyczy studni dostarczającej wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi. Dla studni chłonnej na wodę z drenażu przepisy techniczne odległości od granicy nie podają. Nie znaczy to, że możesz ją postawić przy płocie: granicą jest zasięg rozsączania, który nie ma prawa oddziaływać na grunt sąsiada, a wylicza go projektant z chłonności gruntu.
Kanalizacja deszczowa: tak, ale nigdy sanitarna
Jeśli w ulicy biegnie kanalizacja deszczowa, jest to odbiornik najprostszy, bo działa grawitacyjnie i nie zależy od chłonności Twojego gruntu. Ma jednak właściciela i to on ustala warunki wpięcia. Od 2018 roku woda opadowa nie jest już ściekiem w rozumieniu Prawa wodnego, bo katalog ścieków z artykułu 16 punkt 61 jej nie wymienia. Skutek jest taki, że siecią deszczową bywa zarządca drogi albo gmina, a nie przedsiębiorstwo wodociągowe, więc pytanie, do kogo pójść, zadaj w gminie, zanim projektant narysuje wylot.
Jedno jest zakazane wprost i wraca regularnie: wpięcie drenażu do kanalizacji sanitarnej. Artykuł 9 ustęp 1 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków zabrania wprowadzania wód opadowych i roztopowych oraz wód drenażowych do kanalizacji sanitarnej. Ustawa wymienia wody drenażowe osobno, więc nie ma tu miejsca na interpretację, a artykuł 28 ustęp 4a przewiduje za to karę ograniczenia wolności albo grzywny. Powód techniczny jest równie prosty: przepompownia i oczyszczalnia są policzone na ścieki z domów, a nie na wodę gruntową płynącą tygodniami, więc przy ulewie nadmiar nie znika, tylko wraca w najniższym punkcie sieci, czyli zwykle w czyjejś piwnicy.
Rów i wszystko, co leży poza Twoją działką
Rów melioracyjny nie jest kawałkiem terenu niczyjego. Prawo wodne definiuje go jako sztuczne koryto prowadzące wodę w sposób ciągły lub okresowy, o szerokości dna mniejszej niż 1,5 m przy ujściu, i zalicza rowy do urządzeń wodnych. Ma więc właściciela: gminę, zarządcę drogi, spółkę wodną albo sąsiada, przez którego grunt biegnie, a zgoda tego właściciela jest jednym z dokumentów wymaganych przy zgodzie wodnoprawnej.
Kiedy woda wychodzi poza Twój teren, zmienia się także rodzaj zgody. Trwałe odwadnianie gruntów i obiektów oraz odprowadzanie wody do urządzeń wodnych Prawo wodne traktuje jako usługę wodną, a na usługi wodne i na wykonanie urządzeń wodnych wymagane jest pozwolenie wodnoprawne, o czym mówi artykuł 389. Wniosek składa się do dyrektora zarządu zlewni Wód Polskich, a nie do nadzoru wodnego, w którym leżą zgłoszenia. Granica między jednym a drugim nie biegnie tam, gdzie kończy się Twoja rura, tylko tam, dokąd sięga oddziaływanie układu: rozsączanie zamknięte w granicach działki to zgłoszenie, wyjście z wodą na cudze - pozwolenie.
Jest jeszcze sprawa, o której przepisy nic nie mówią: rów bywa zarośnięty, zamulony albo przerwany przez czyjś przepust. Zanim ucieszysz się, że masz odbiornik za płotem, przejdź go kawałek i zobacz, dokąd naprawdę prowadzi. Jeśli woda nie ma jak nim odejść, Twoja też nie odejdzie. Bywa też odwrotnie i pod działką biegną stare dreny, o których nikt nie pamięta - opisuję to w tekście o drenażu opaskowym, razem z tym, jak zapytać o nie Wody Polskie przed zakupem działki. Kiedy woda stoi na całej działce, a nie tylko przy domu, problem jest szerszy niż opaska wokół fundamentu i piszę o nim na Pozytywnie Zbudowani, w tekście o drenażu działki.
Zbiornik retencyjny i to, co dzieje się po jego napełnieniu
Warunki techniczne wymieniają zbiornik jako dopuszczalne rozwiązanie tam, gdzie nie ma się do czego wpiąć. Od strony Prawa budowlanego formalności są łagodne: bezodpływowy zbiornik na wody opadowe o pojemności do 5 m³ nie wymaga ani pozwolenia, ani zgłoszenia, a powyżej 5 m³ i do 15 m³ wymaga samego zgłoszenia. Dopiero większe zbiorniki idą przez pozwolenie na budowę.
Powiem jednak wprost, czego zbiornik nie załatwia. Deszczówka z dachu spływa gwałtownie i krótko, więc zbiornik ją wyrównuje i do tego służy. Woda z drenażu płynie powoli, ale tygodniami: zbiornik się napełni, zacznie pracować przelew i wraca to samo pytanie, dokąd dalej. Retencja ma sens jako element układu, w którym odbiornik i tak jest, a nie jako sposób na jego brak.
Czego nie wolno zrobić z tą wodą
Nie wolno skierować jej na sąsiada i zakazują tego dwa przepisy. Warunki techniczne zabraniają zmiany naturalnego spływu wód opadowych po to, żeby skierować je na sąsiednią nieruchomość, a Prawo wodne w artykule 234 zabrania właścicielowi gruntu zmieniać kierunek i natężenie odpływu ze szkodą dla gruntów sąsiednich oraz odprowadzać wody na grunty sąsiednie. Jeżeli to zrobisz, wójt, burmistrz lub prezydent miasta nakazuje decyzją przywrócenie stanu poprzedniego albo wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom, z terminem. Zostaje też droga cywilna, bo artykuł 144 Kodeksu cywilnego każe powstrzymać się od działań zakłócających korzystanie z sąsiednich nieruchomości ponad przeciętną miarę.
I nie licz na to, że sprawa się przedawni, zanim ktokolwiek zauważy. Urząd odmówi wszczęcia postępowania dopiero wtedy, gdy od dnia, w którym sąsiad dowiedział się o szkodliwym oddziaływaniu, minęło 5 lat. A woda daje o sobie znać przy pierwszej większej ulewie, nie po latach.
Jest za to wersja, o której mało kto wie. Właściciele gruntów mogą pisemną ugodą ustalić zmiany stanu wody na gruntach, jeżeli nie wpłyną one szkodliwie na inne nieruchomości ani na gospodarkę wodną, a taką ugodę zatwierdza decyzją wójt. Jeżeli więc najniższy punkt leży naturalnie u sąsiada i on nie ma z tym problemu, jest przewidziana droga, żeby to spisać, zamiast robić po cichu i czekać na spór.
Zostają dwie rzeczy, które ludzie robią odruchowo. Pierwsza to wypuszczenie rury na drogę: pas drogowy ma zarządcę i własne odwodnienie, policzone na tę drogę, a nie na Twoją działkę. Druga to wyprowadzenie drenażu „w teren”, na koniec działki, bez żadnego urządzenia na końcu. Woda z takiej rury nie znika, tylko wsiąka w najbliższym miejscu i wraca pod dom najkrótszą drogą, czyli tą, którą sam jej wykopałeś.
Jak to wygląda, kiedy robimy płytę fundamentową
Robimy jedną rzecz: płyty fundamentowe pod domy jednorodzinne. Drenaż nie jest naszym produktem, choć wykonamy go na życzenie, jako osobny element, więc kiedy mówię, że na tej działce niewiele zmieni, nie mam w tym żadnego interesu. Mówię tak dość często, bo najczęstsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego tekstu brzmi: nie za bardzo jest co z tą wodą zrobić. Wtedy drenaż nie jest dobrym rozwiązaniem, a przed wodą zabezpieczamy się inaczej. Dodatkowych robót przy okazji też nie proponujemy, bo koparka schodzi z budowy zaraz po zasypaniu kanalizacji, a każde kolejne wejście sprzętu to osobna mobilizacja; jeśli sam zapytasz, policzymy. To, czego nie robimy w ogóle i dlaczego, zebraliśmy na stronie głównej.
Odwodnienie wykopu na czas robót to co innego niż drenaż na lata i jest po naszej stronie zawsze, gdy warunki tego wymagają. Nie zostawiamy wykopu na deszcz, bo twardoplastyczny grunt rozmaka do plastycznego w kilka dni, a wtedy dna nie da się odebrać ani zagęścić do wyniku, który potem podpisujemy. To pompa i dołek techniczny na kilka dni, nie instalacja.
Przy domu niepodpiwniczonym pierwsza linia obrony przed wodą nie jest zresztą w rurze, tylko w wysokości. Ciężka izolacja przeciwwodna pod całą płytą to wariant dla szczególnych warunków gruntowych, rzadko wymagany i wyceniany jako osobna pozycja, a najlepszym rozwiązaniem pozostaje dopilnowanie, żeby poziom zero budynku był na odpowiedniej wysokości. Zawsze gdy jest to możliwe, dążmy do tego, żeby woda spływała z podjazdu na drogę, a nie z drogi na nasz podjazd. Jak wyznaczyć poziom zero, opisałem szerzej na Pozytywnie Zbudowani, w tekście o poziomie zero budynku. Rozwiązaniem, które również pomaga ochronić budynek przed dużą ilością wody opadowej, jest opaska żwirowa zakończona obrzeżem betonowym lub kostką brukową wokół domu.
Formalności wodnoprawne zostają po Twojej stronie i nie obiecujemy, że je załatwimy. Przy wycenie czytamy dokumentację, którą przysyłasz, i mówimy wprost, co z niej wynika: czy w projekcie jest drenaż, czy ktokolwiek wskazał dla niego odbiornik i czy badania gruntu dopuszczają rozsączanie. Jeżeli odbiornika nie ma, powiemy to, zanim podpiszemy umowę, a nie w trakcie robót.
Planujesz drenaż i nie wiesz, gdzie z wodą? Wyślij rysunki i badania geotechniczne, a wycenę odsyłamy w ciągu 48 godzin w dni robocze od skompletowania zapytania, bezpłatnie. Powiemy przy okazji, co w tych dokumentach widać o wodzie, także wtedy, gdy wniosek jest taki, że drenaż nie jest Ci potrzebny. Standardowo pracujemy do około 50 km od naszej bazy tuż obok Tarnowskich Gór, a sporadycznie w okolicach Krakowa i Wrocławia, gdzie dojazd stoi w wycenie jako osobna pozycja.
Pytania
Czy na studnię chłonną do drenażu potrzebne jest pozwolenie wodnoprawne?
Zwykle wystarczy zgłoszenie wodnoprawne, bo Prawo wodne przewiduje je dla urządzeń odwadniających budynek, których zasięg oddziaływania nie wykracza poza Twój teren. Składa się je u kierownika nadzoru wodnego Wód Polskich, a prace można rozpocząć, jeżeli w ciągu 30 dni organ nie wniesie sprzeciwu. Pozwolenie wchodzi w grę, gdy oddziaływanie układu wychodzi poza działkę.
Czy wodę z drenażu można wpuścić do kanalizacji sanitarnej?
Nie. Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków zabrania wprowadzania wód opadowych, roztopowych i drenażowych do kanalizacji sanitarnej, a za złamanie tego zakazu przewiduje karę ograniczenia wolności albo grzywny. Kanalizacja deszczowa to inna sieć, z innym właścicielem i osobnymi warunkami wpięcia.
Jak daleko od granicy działki może być studnia chłonna?
Przepisy techniczne nie podają dla niej odległości od granicy. Znane z poradników 5 m dotyczy studni dostarczającej wodę do spożycia i nie ma zastosowania do studni chłonnej. Wiążące jest co innego: rozsączana woda nie może oddziaływać na grunt sąsiada, więc odległość wynika z chłonności gruntu i wyliczonego zasięgu, a nie z tabeli.
Czy sąsiad może zabronić mi odprowadzania wody z drenażu?
Sąsiad nie wydaje zgód, ale ma narzędzia. Jeżeli Twój układ zmienia odpływ wody ze szkodą dla jego gruntu, może wystąpić do wójta o decyzję nakazującą przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom, a osobno zostaje mu droga cywilna. Jest też droga odwrotna: pisemna ugoda właścicieli, zatwierdzana decyzją wójta.
Co zrobić, gdy nie ma dokąd odprowadzić wody z drenażu?
Potraktuj to jako odpowiedź, a nie przeszkodę do obejścia. Brak odbiornika przy gruncie nieprzepuszczalnym oznacza zwykle, że drenaż i tak nie zadziała, a pieniądze lepiej wydać na to, co działa bez odbiornika: właściwy poziom zero, spadek terenu od domu i szczelną płytę. Jeżeli woda stoi wysoko przez większą część roku, temat wraca w tekście o budowie domu na podmokłym terenie, a decyzję o samym drenażu rozkładam na czynniki w tekście o tym, kiedy drenaż jest naprawdę potrzebny.
Czytaj dalej