Wiedza

Ile kosztuje płyta fundamentowa: z czego naprawdę składa się cena

Autor: Wojciech Tracichleb 17 min czytania

Jeżeli wszedłeś tu po jedną liczbę, uprzedzam od razu: nie znajdziesz jej ani w tym tekście, ani na naszej stronie. Najbardziej wartościowa dla Ciebie na tym etapie jest konkretna, prawdziwa oferta, a nie teoretyzowanie: kwota, za którą wykonawca faktycznie jest skłonny przyjechać i to wykonać. Taką kwotę policzymy Ci z Twoich rysunków i Twoich badań gruntu. Zanim ją dostaniesz, pokażę Ci, z czego ona się składa i która część naprawdę nią rusza.

Uczciwa odpowiedź w trzech zdaniach

Nie podajemy cen na stronie, bo policzyć da się tylko konkretną płytę: z projektu, wielkości i warunków gruntowych. Stawka za metr kwadratowy, którą ktoś podaje bez rysunków i bez badań gruntu, jest liczbą z innej budowy i z góry nie wiadomo, w którą stronę odbiegnie od Twojej. Dlatego zamiast stawki dostajesz od nas cenę Twojej płyty, policzoną bezpłatnie: 95 % wycen wysyłamy w ciągu 48 godzin w dni robocze od skompletowania zapytania, a ponad połowę w ciągu doby.

To, co robię niżej, robi się rzadko: rozkładam tę cenę na czynniki. Nie po to, żebyś policzył sobie płytę sam, bo bez rysunków i bez badań gruntu nie policzy jej nikt, także ja. Po to, żebyś wiedział, o co pytać i dlaczego dwie oferty na ten sam dom potrafią się różnić bardziej, niż wygląda to na pierwszy rzut oka.

Co napędza cenę płyty: koszty stałe i te, które rosną z metrami

Koszt każdej płyty siedzi w dwóch workach i to rozróżnienie tłumaczy większość tego, co przeczytasz niżej.

W pierwszym są rzeczy, które wyglądają podobnie niezależnie od tego, jak duża jest płyta. Ciężki sprzęt trzeba przywieźć na działkę i z niej zabrać. Geodeta musi przyjechać i wytyczyć budynek. Zagęszczarka, niwelator i szalunki muszą tam być, tak samo przy dziewięćdziesięciu, jak przy stu osiemdziesięciu metrach kwadratowych. Dzień betonowania jest dniem betonowania: ludzie, pompa i kierowcy betoniarek stoją w tym samym komplecie przy jednej i przy drugiej płycie. A do tego dochodzą dojazdy ekipy przez wszystkie dni pracy, bo tych ludzi ktoś musi na budowę dowozić i z niej zabierać.

W drugim worku są koszty, które idą w górę razem z metrami: beton, stal, kruszywo podbudowy i jego dowóz, praca zbrojarzy. Tu wszystko jest w miarę proporcjonalne, choć nie idealnie, bo o zużyciu stali decyduje projekt konstrukcyjny, a nie sama powierzchnia.

I jest jeszcze trzecia rzecz, o której mało która oferta mówi wprost, chociaż potrafi być największą pozycją ze wszystkich: to, co siedzi pod humusem na Twojej działce. Wracam do tego niżej, bo to jest ten składnik, który rozstrzyga o różnicy między dwiema wycenami na ten sam dom.

Jeżeli chcesz zobaczyć, z czego fizycznie składa się płyta, warstwa po warstwie, opisałem to w tekście o przekroju płyty fundamentowej, a przebieg samych prac w płycie krok po kroku.

Dlaczego mała płyta kosztuje więcej na metrze kwadratowym

Mała płyta wychodzi drożej w przeliczeniu na metr kwadratowy niż duża, bo koszty stałe, jak np. transport ciężkiego sprzętu, są podobne niezależnie od wielkości płyty. Ten pierwszy worek trzeba rozłożyć na tyle metrów, ile ich jest. Przy dużej płycie rozkłada się na wiele metrów i prawie go nie widać. Przy małej rozkłada się na kilkadziesiąt i widać go bardzo dobrze.

Do tego dochodzi drobiazg, o którym nikt nie myśli, dopóki nie zacznie ciąć stali. Zbrojenia nie zamawia się z projektu wprost, tylko z rozkroju prętów: pręt handlowy ma 12 metrów i trzeba z niego wyciąć przebiegi, które są w projekcie. Odpad jest zawsze, nie da się zamówić stali co do kilograma. Dlatego dwie płyty o tym samym metrażu, ale innym kształcie, potrafią się różnić kosztem stali, a płacisz za tonę, którą trzeba kupić w całości, nie za tę, która ostatecznie wejdzie w płytę. Robocizna zbrojarzy rośnie z kolei z tym, ile stali jest do zamontowania.

Uwaga praktyczna, bo tu najczęściej pojawia się nieporozumienie: metraż domu, który masz w głowie, to zwykle powierzchnia użytkowa, a płyta ma niemal tyle metrów, ile ma powierzchnia zabudowy. Niemal, bo zabudowę liczy się z dociepleniem ścian. To są dwie różne liczby, a przy domu piętrowym różnią się bardzo mocno. Jak to wygląda przy konkretnych wielkościach i czego się spodziewać przy płycie pod dom stumetrowy, rozpisałem osobno w tekście o koszcie płyty a wielkości domu.

Skąd się bierze stawka „od” i jak czytać cudze oferty

Liczba „od”, którą widzisz w reklamie, prawie zawsze opisuje sytuację idealną: dużą płytę, dobry grunt, prosty obrys i wąski zakres prac. Twoja działka może taka być. A może nie być i wtedy stawka „od” nie mówi Ci o niej nic poza tym, że dana firma w ogóle robi płyty.

Pytanie, które warto sobie zadać przy dwóch wycenach, brzmi inaczej: czy tańsza jest tańsza dlatego, że ktoś liczy oszczędniej, czy dlatego, że czegoś w niej po prostu nie ma? Znacznie ważniejsze od samej kwoty jest to, czy porównujesz ten sam zakres. Jeśli jedna wycena jest wyraźnie tańsza od drugiej, zazwyczaj różni się zakresem, a nie ceną tej samej roboty. Dlatego zamiast pytać „ile”, poproś każdego wykonawcę o wypisanie, co dokładnie jest w środku, i sprawdź w każdej ofercie te same punkty: czy w cenie jest podbudowa zagęszczana warstwami z protokołem z każdej warstwy i badaniem zagęszczenia na piśmie, czy kanalizacja pod płytą jest sprawdzana próbą ciśnieniową przed zakryciem, czy zbrojenie jest liczone z Twojego projektu konstrukcyjnego, czy beton jest wodoszczelny, czy przejścia instalacji przez płytę są szczelne, kto płaci za tyczenie i kto wywozi wykopany grunt.

Jest też różnica, której w żadnej ofercie nie zobaczysz, a która potrafi wyjaśnić sporą część rozbieżności w cenie. Koparkoładowarka waży od siedmiu do dziesięciu ton i przez cały dzień jeździ po dnie wykopu tam i z powrotem. Grunt rodzimy pod jej kołami traci nośność, przy glinie widać to gołym okiem, i taki uplastyczniony grunt należy usunąć. W praktyce, ze względu na koszty i brak odpowiedniego sprzętu, prawie nikt tego nie robi. Tańsza oferta bywa tańsza dokładnie o tę różnicę.

To, co robimy przy każdej płycie bez pytania o dopłatę, wypisaliśmy punkt po punkcie w sekcji Co robimy w standardzie. A jak porównywać wyceny, kiedy każda jest zbudowana inaczej i każda mówi o czymś innym, rozłożyłem w tekście o cenie za metr kwadratowy płyty.

Co podnosi cenę na Twojej działce

Grunt potrafi zmienić kwotę bardziej niż cokolwiek innego i jest jednocześnie tym, czego zgadnąć się nie da. To, ile wydasz na wymianę gruntu, zależy od tego, jaki materiał i w jakiej cenie dostaniesz lokalnie oraz jaka jest powierzchnia zabudowy domu. Dom parterowy o powierzchni użytkowej 100 m² ma większą powierzchnię zabudowy niż dom piętrowy o powierzchni użytkowej 100 m². Do tego dochodzi drugi kierunek, w którym rosną te koszty, czyli głębokość: przy gruncie wysadzinowym wymienia się go do granicy przemarzania, a przy gruncie o za małej nośności do poziomu, który wskaże konstruktor na podstawie badań.

Właśnie dlatego badania geotechniczne są u nas wymaganym załącznikiem do wyceny. Nie dlatego, że lubimy formalności. Mimo że za kruszywo rozliczamy się osobno, chcemy, żeby ewentualna dopłata nie zaskoczyła Cię w trakcie prac. Mając badania, jesteśmy w stanie wypowiedzieć się z góry, czy i jakich dopłat za wymianę gruntu można się spodziewać, żeby nie było tak, że nagle na dnie wykopu okazuje się, że trzeba wybrać półtora metra gruntu słabej nośności. Dzięki temu całą wymianę, zagęszczenie i resztę robót ujmujemy w ofercie od razu. Więcej o tym, co z takich badań wynika i jak je czytać, jest w tekstach o badaniach geotechnicznych i o wymianie gruntu.

Wtedy zostaje jedna zmienna, na którą Ty też masz wpływ: cena kruszywa i jego transportu. Staramy się znaleźć dla naszych klientów ofertę, którą sami umiemy dowieźć najtaniej, ale jeśli znajdziesz gdzieś lepszą cenę albo wynegocjujesz niższy koszt dowozu, po prostu wyjdzie Ci to taniej, bo zamówimy tam. Żadnego narzutu na kruszywie nie mamy i nie chcemy mieć: ani prowizji, ani marży. Rozliczamy je wedle faktycznego zużycia, po cenie z faktury dostawcy. A cała praca związana z wykopaniem tego materiału, zagęszczeniem warstwami, protokołami i tak dalej jest po naszej stronie i nie zmienia się od tego, gdzie kupisz kamień. Nieważne, czy pracujemy przy płycie fundamentowej, czy przy budowie wielomilionowej rezydencji pod marką 4izby: reprezentujemy tu interes klienta, nie własny interes na dostawie materiału.

Na wymianie gruntu można sporo zaoszczędzić i warto wiedzieć gdzie. Po pierwsze, na precyzji wykopu. Przez cały czas prac mamy na budowie odbiornik geodezyjny GPS, który pozwala wyznaczyć obszar wykopu z dokładnością co do centymetra. Dzięki temu kruszywa idzie dokładnie tyle, ile jest potrzebne: robimy szerzej niż obrys budynku, żeby wymieniony grunt dobrze rozkładał ciężar, który na nim stoi, ale nie robimy więcej, niż potrzeba. Nie musimy mieć dodatkowego zapasu od naszego zapasu. Na niektórych budowach sama ta precyzja robi różnicę rzędu 5 tysięcy złotych lub więcej, a przy naprawdę dużych domach parterowych potrafi to być 10 tysięcy w samym materiale.

Po drugie, na zakresie wymiany. Jeżeli grunt pod budynkiem jest nośny, ale wysadzinowy, często da się rozwiązać ten problem, wymieniając grunt po obwodzie, na odpowiednią głębokość i szerokość. Wtedy dużej części materiału w środku, pod budynkiem, gdzie i tak nie ma szans przemarznąć w zimę, wymieniać nie trzeba. Przy domach parterowych to nieraz po 10 tysięcy złotych oszczędności lub więcej. Zastrzeżenie jest jedno i poważne: trzeba to zrobić za zgodą konstruktora i kierownika budowy, żeby obaj o tym wiedzieli i to zatwierdzili. Dlatego takie uzgodnienia robimy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, a nie w dniu wjazdu koparki. Kierownik ma zresztą własny dostęp do naszego systemu, tak samo jak Ty, więc ma te ustalenia pod ręką.

Projekt konstrukcyjny płyty potrafi ruszyć ceną nie mniej niż grunt. Stopy pod słupy, ściana żelbetowa, większa grubość płyty, gęstsze zbrojenie w strefach wzmocnień, izolacja przeciwwodna wymagana warunkami wodnymi: wszystko to widać na rysunku, więc liczy się to od razu, zamiast dogadywać na budowie. Powiem też rzecz, której klienci zwykle nie słyszą od wykonawców. Dobry konstruktor projektuje budynek, który ledwo stoi, i jest to komplement. Doświadczony wykonawca zrobiłby fundament i bez projektu, tak przezbrojony i tak na nadwymiar, że nic by mu nie było. Tylko po to dajemy to konstruktorowi, żeby policzył wszystkie siły, które działają na budynek i na grunt pod budynkiem, i tak dobrał konstrukcję, żeby była wytrzymała. Zapas i tak w niej jest, bo dokładają go same przepisy. Kto nie ma pewności, robi zapasy, a te zapasy ktoś potem musi kupić, przywieźć i wbudować.

Zaraz jednak zastrzegam drugą stronę, bo w skali całego budynku to nie są kwoty, dla których warto szukać odchudzania na wyrost. Są firmy, które robią płyty fundamentowe i dostarczają własny projekt zamienny, policzony przez swojego konstruktora. Jako generalny wykonawca kilka razy takie projekty widziałem, a jako autor Pozytywnie Zbudowanych dostawałem je od czytelników z pytaniami: grubość płyty, której nigdy bym tak cienko nie zrobił, i zbrojenie, którego średnica bardziej nadawałaby się na ogrodzenie niż na fundament całego domu. Podpis pod tym jest, tylko ja bym się nie odważył tak wykonać fundamentu. My nigdy nie odchudzamy projektu. Nawet jeśli widzimy mocno dołożone wzmocnienia albo grubą średnicę prętów, nie próbujemy tego ciąć. Żeby jednak wycenić płytę pod kwotę, którą podpisujemy, musimy mieć projekt konstrukcyjny; z samych rysunków architektonicznych umiemy cenę oszacować.

Dojazd jest prosty do sprawdzenia i dlatego pytamy o miejscowość już w formularzu. Standardowo pracujemy do ok. 50 km od naszej bazy tuż obok Tarnowskich Gór i w tym zasięgu dojazd nie zmienia ceny: dużo pracy wykonujemy u siebie w zakładzie, a samych przyjazdów na budowę jest niewiele, więc dziesięć czy pięćdziesiąt kilometrów nie robi tu różnicy. Pod Kraków i pod Wrocław jeździmy sporadycznie, a wtedy dojazd ludzi i sprzętu stoi w wycenie jako osobna pozycja. Napisz, policzymy i zdecydujesz sam, czy Ci to odpowiada.

Jest jeszcze jedna rzecz, o którą pytamy zawsze, a która przy cenie umyka: jak wysoko ma stanąć dom względem terenu. Jeżeli teren jest niżej, niż zakłada projekt, albo chcesz podnieść dom, żeby woda nie stała przy ścianach, różnicę wypełnia kruszywo, czyli tony, które trzeba dowieźć i zagęścić. Wbrew temu, co się czasem czyta, tej decyzji nie trzeba podjąć przed wyceną raz na zawsze. Jeśli mamy w tym zakresie niepewność, wchodzimy ze sprzętem na budowę, uprzątamy działkę, bo często jest zarośnięta i niewiele na niej widać, i wtedy z niwelatorem oraz odbiornikiem GPS podejmujemy ostateczną decyzję, czy zmieniamy poziom zero i o ile.

Nie chodzi przy tym o poziom gotowej posadzki, tylko o górę płyty fundamentowej. Na płycie stanie mur, a na niej warstwa styropianu, najczęściej 15 albo 20 cm, potem 6 cm wylewki i 2 cm okładziny. Jeżeli po wielkiej ulewie woda popłynie po działce i rozbije się o ściany budynku, a potem przesączy przez mur, będzie siedziała właśnie w tej warstwie styropianu. Jeżeli natomiast góra płyty jest na takiej wysokości, że woda nie ma jak się do niej podnieść, problem nie powstaje. Korekta o kilkanaście centymetrów potrafi rozwiązać coś, co inaczej kosztuje dziesiątki tysięcy złotych, a w niektórych sytuacjach jest nie do rozwiązania. Widziałem już takie budowy, posadowione za nisko, i to bywa naprawdę ogromny kłopot.

Ukryte pieniądze: VAT 8 % zamiast 23 % na materiałach

Jest w budowie miejsce, w którym zostaje u Ciebie więcej pieniędzy niż na targowaniu się o cenę roboty, a z ceną roboty nie ma ono nic wspólnego. Dostało swój osobny rozdział w mojej książce, bo za każdym razem zaskakuje mnie, gdy widzę osobę prywatną kupującą materiał budowlany w hurtowni.

Czy wiesz, że jeżeli pójdziesz do sklepu i kupisz panele podłogowe, to zapłacisz za nie kwotę netto plus 23 % VAT? A jeśli w tym samym sklepie zamówisz panele z montażem, to ten sam panel kupisz w cenie netto plus 8 % VAT, plus cena montażu. Ta różnica w podatku pokrywa część kosztu montażu, a przy droższych panelach potrafi go pokryć niemal w całości. Pewnie to wiesz, bo dużo osób to wie. Jednocześnie z jakiegoś powodu wielu inwestorom umyka, że tak samo jest w przypadku innych materiałów. Z płytą fundamentową jest dokładnie tak samo, tylko kwoty są większe, bo beton, stal i kruszywo to najdroższe pozycje na tym etapie budowy.

U nas wygląda to tak, że materiał kupujemy w ramach usługi i fakturujemy całość ze stawką 8 %; kruszywo też najczęściej kupuje i płaci nasza firma, a Ty oddajesz nam cenę netto powiększoną o 8 % zamiast o 23 %. Warunek jest jeden: dom jednorodzinny o powierzchni użytkowej do 300 m², a przy większym obniżoną stawkę stosuje się proporcjonalnie do tych 300 metrów. Drugi warunek jest po stronie wykonawcy: musi być czynnym podatnikiem VAT, a nie każdy jest, więc to dobre pytanie do zadania podczas rozmów wstępnych.

Płacenie 23 % VAT za materiały budowlane w sytuacji, gdy powinieneś płacić 8 %, bo przecież zakupy idą na Twoje cele mieszkaniowe, jest marnotrawstwem pieniędzy. Widuję przy tym odwrotną kalkulację, powtarzaną na budowach od lat: ludzie są tak zafiksowani na tym, żeby robociznę załatwić bez rachunku, bo wtedy bez VAT, że oszczędzając 8 % na robociźnie, tracą 15 % na materiale. Interes życia. W skali całej budowy ta różnica to dziesiątki tysięcy złotych, nawet na niewielkiej budowie. A jeżeli porównujesz ofertę na samą robociznę z ofertą na gotowo, doliczaj te 15 % do pierwszej z nich, bo dopiero wtedy obie liczby są w tej samej walucie.

Jak wygląda nasza wycena w 48 godzin

Do policzenia Twojej płyty potrzebujemy czterech rzeczy: rysunków z projektu jako plików, badań geotechnicznych działki, miejscowości budowy i miesiąca, w którym płyta ma powstać. Bez badań zapytania o wycenę nie da się u nas wysłać i jest to celowe: bez nich cena byłaby liczbą wziętą z innej budowy, którą potem trzeba prostować na Twojej, kosztem klienta.

Minimum, żeby oszacować cenę, to rysunki architektoniczne. Rozumiemy, że zanim zlecisz przeprojektowanie płyty, chcesz wiedzieć, ile ona pod ten dom w ogóle kosztuje. Projekt konstrukcyjny samej płyty należy do zakresu architekta adaptującego, a gdyby go nie przygotował, sporządzi go nasz konstruktor. Wchodzi on do gry tylko wtedy, gdy architekt nie może albo nie chce przeprojektować fundamentu na płytę; nie po to, żeby cokolwiek w projekcie optymalizować pod mniejszą ilość zbrojenia.

W ofercie dostajesz jedną kwotę za cały zakres i listę tego, co się w niej znajduje, a czego nie. Piszemy ją prostym językiem: to ma być jak umowa słowna, tylko zapisana, bez kruczków i bez zdań, które czyta się dwa razy. Wszystko, co wynika z projektu i z badań gruntu, w tym wymianę gruntu, liczymy przed podpisaniem umowy, więc cena z oferty nie rośnie w trakcie budowy. Oferta jest załącznikiem do umowy, więc na budowie obowiązuje dokładnie to, co dostałeś mailem, i nie dochodzą pozycje, których w niej nie było. Razem z ofertą dostajesz na platformie kalkulator kruszywa, w którym możesz sam poprzestawiać cenę za tonę, koszt dowozu i zakres wymiany i od razu zobaczyć, jak zmienia się kwota.

W umowie wpisujemy okno czterech tygodni na wykonanie płyty, a jeśli do jego końca płyta nie będzie wylana, płacimy Ci 10 000 zł kary umownej i pogoda nas z tego nie zwalnia. Płatności idą etapami, zgodnie z postępem prac, bez brania całej kwoty z góry.

Cenę trzymamy przez 30 dni. Termin nie ma daty ważności i to jest uczciwsze, niż wygląda: wystarczy, że ktoś inny zdecyduje się na to samo okno, i ono znika. Nie zagwarantuję Ci, że trzy godziny po wysłaniu wyceny ten termin nadal będzie aktualny; mogę go określić tylko w chwili, w której wysyłam maila. Piszę o tym, bo zdarzało się, że ktoś odzywał się po dwóch tygodniach i miał pretensje, że z wyceny nie da się już skorzystać. Nie chcę natomiast, żeby brzmiało to jak poganianie, bo to jest ważna decyzja: kto wykona tak ważny etap jak fundament. Nie zobaczysz u nas licznika ani informacji, że sześć osób właśnie ogląda tę ofertę. Jeżeli rozmawiałeś już z kilkoma firmami i nasza oferta brzmi rozsądnie, zdecyduj się. Jeżeli nie robi Ci różnicy, czy termin przesunie się o dwa miesiące w jedną czy w drugą stronę, albo dopiero zaczynasz szukać wykonawcy, nie decyduj się. Wolimy, żebyś się nie zdecydował, niż żebyś czuł się przymuszony albo potem żałował. Nie jesteśmy jedynym wykonawcą, który zrobi to dobrze; ta branża zmienia się na plus. Po wysłaniu oferty nie dzwonimy i nie przypominamy się.

Cały przebieg wyceny, wraz z tym, co dzieje się po naszej stronie przez te 48 godzin, opisałem w tekście o wycenie płyty fundamentowej. Jeżeli masz już rysunki i badania, prześlij je przez formularz wyceny razem z miejscowością i planowanym miesiącem.

Pytania, które słyszymy przy wycenach

Ile kosztuje metr kwadratowy płyty fundamentowej?

Ceny za metr kwadratowy u nas nie ma i nie da się jej uczciwie podać. Ten sam metr kosztuje inaczej przy płycie małej i dużej, inaczej na piasku i tam, gdzie trzeba wymienić metr gliny, inaczej przy prostym obrysie i przy takim, który ma pięć załamań. Liczba za metr powstaje dopiero na końcu, po podzieleniu policzonej kwoty przez powierzchnię, i jest wynikiem, a nie punktem wyjścia.

Ile kosztuje sama robocizna przy płycie fundamentowej?

Nie sprzedajemy robocizny osobno, bo płyta to jeden zakres: sprzęt, ludzie i materiał, których nie da się od siebie oderwać bez utraty odpowiedzialności za wynik. Warto natomiast wiedzieć, że udział robocizny w kosztach budowy rośnie od lat i to on zmienił proporcje między fundamentami. To nie płyta potaniała, to ławy podrożały.

Ile kosztuje wylanie płyty pod dom 120 m²?

Najpierw trzeba ustalić, czym jest te 120 m². Jeżeli to powierzchnia użytkowa domu piętrowego, płyta będzie znacznie mniejsza niż 120 m², a jeżeli parterowego, będzie zbliżona do powierzchni zabudowy. Dalej decyduje grunt i projekt konstrukcyjny, dlatego dwie płyty o tej samej powierzchni potrafią się różnić ceną bardziej, niż różnią się między sobą metrażem. Prześlij rysunki i badania, a odeślemy kwotę policzoną dla Twojego domu.

Co jest tańsze: płyta fundamentowa czy ławy?

Trzeba to liczyć uczciwie, czyli do tego samego momentu budowy. Należy zestawiać ze sobą koszt wszystkich działań niezbędnych do tego, abyśmy mogli zacząć murować ściany parteru: przy ławach dochodzą ściany fundamentowe, izolacje, zasypka z zagęszczeniem, kanalizacja i chudy beton. Niejednokrotnie to, co jako wykonawca dołożę w kosztach materiału, oszczędzę w kosztach robocizny. Stąd często dla klienta koszt płyty fundamentowej jest porównywalny do kosztu tradycyjnego fundamentu i prac do stanu zero. My, schodząc z budowy, zostawiamy stan zero: można murować albo postawić dom prefabrykowany. Całe porównanie obu rozwiązań, razem z tym, kiedy ławy wypadają lepiej, opisałem w artykule Płyta fundamentowa czy ławy na Pozytywnie Zbudowani.

Czy cena z oferty może wzrosnąć w trakcie budowy?

Nie. Wszystko, co wynika z projektu i z badań gruntu, liczymy przed podpisaniem umowy, a oferta jest jej załącznikiem, więc na budowie nie pojawiają się pozycje, których w niej nie było. Wedle faktycznego zużycia rozliczamy kruszywo i jego dowóz, po cenie z faktury dostawcy.

Czy przyjedziecie obejrzeć działkę przed wyceną?

Nie musimy, bo liczymy z rysunków i badań geotechnicznych. Jeżeli cena Ci odpowiada, spotykamy się na działce albo w naszym biurze tuż obok Tarnowskich Gór, zanim podpiszemy umowę, i wtedy oglądamy dojazd, teren i to, co w badaniach wymaga omówienia.

Fundamentu, na którym stoi budynek, nie da się już poprawić. Dlatego zamiast liczby, która pasuje do wszystkich działek i do żadnej, dostaniesz od nas kwotę policzoną z Twoich rysunków i z Twojego gruntu, a razem z nią listę tego, co się w niej mieści.

Czytaj dalej