Wiedza

Gotowe zbrojenie płyty fundamentowej: co daje własny zakład prefabrykacji stali

Autor: Wojciech Tracichleb 11 min czytania

Kiedy zbierasz oferty na płytę fundamentową, prędzej czy później trafiasz na deklaracje czasu: jeden wykonawca pisze, że robi płytę w kilka dni, drugi mówi o trzech tygodniach. Z samych liczb nie dowiesz się jednak wiele, ponieważ mierzą różne rzeczy i nikt ich potem nie rozlicza, a to, ile dni ekipa stoi na działce, nie mówi nic o tym, jak ta płyta została zrobiona. Więcej powie Ci odpowiedź na inne pytanie: gdzie powstaje zbrojenie Twojej płyty, na działce przy stercie prętów, czy wcześniej, w zakładzie, z którego przyjeżdża docięte na wymiar.

Zbrojenie płyty wygląda najczęściej tak samo: belki wzdłuż ścian nośnych, a cała reszta wypełniona siatką, często w dwóch warstwach. Siatkę przeważnie tworzy się na miejscu, układając i wiążąc ze sobą pręty zbrojeniowe. Stal przyjeżdża do wykonawcy w prętach o handlowej długości 12 m, więc wszystko, co ma być krótsze albo wygięte, ktoś musi wcześniej pociąć i wygiąć, aby dało się to potem ułożyć zgodnie z rysunkiem. Pytanie brzmi tylko, kto to zrobi, gdzie i kiedy. My robimy to u siebie, zanim ekipa wjedzie na Twoją działkę.

Co znaczy „gotowe zbrojenie” i czego nie znaczy

Mamy własny zakład prefabrykacji stali: zbrojenie przyjeżdża na budowę pocięte, a elementy gięte docierają gotowe do zamontowania, zamiast powstawać na terenie budowy. To przyspiesza wykonanie płyty i pozwala nam lepiej kontrolować jakość.

Warto od razu powiedzieć, czego to nie znaczy, ponieważ słowo „prefabrykacja” bywa rozumiane szeroko. Nie chodzi o gotowe zgrzewane arkusze siatki ani o zespawane kosze, które wstawia się w szalunek dźwigiem. Siatkę nadal wiążemy na miejscu z pojedynczych prętów i robimy to świadomie: tam, gdzie konstruktor kazał dołożyć wzmocnienie, po prostu dokłada się pręt, a gotowy arkusz trzeba by nadkładać kolejnym na zakład. Jak to układanie wygląda krok po kroku, opisaliśmy w tekście o zbrojeniu płyty fundamentowej.

Gotowe jest natomiast wszystko, co da się przygotować wcześniej: pręty docięte na długości z zestawienia, strzemiona, wygięte pręty do narożników i startery. Te dwie ostatnie pozycje warto znać z nazwy, ponieważ kierownik budowy będzie ich potem na Twojej płycie szukał. Narożniki belek ułożonych wzdłuż ścian nośnych mają być ze sobą połączone wygiętymi prętami, a we wszystkich miejscach, gdzie będą słupy lub trzpienie, muszą być wypuszczone tak zwane startery, które po wylaniu betonu wystają na minimum 50 cm. Jedno i drugie przyjeżdża na budowę wygięte i odmierzone, zamiast powstawać na miejscu z tego, co akurat zostało z cięcia. Na budowie zostaje więc to, co i tak musi się tam zdarzyć: rozłożenie pozycji, powiązanie ich drutem, ustawienie na dystansach i wypoziomowanie całości.

Droga stali: od zestawienia w projekcie do palety na Twojej działce

Wszystko zaczyna się od zestawienia stali w projekcie konstrukcyjnym płyty. To tabela, w której każda pozycja ma średnicę, długość, kształt i liczbę sztuk, policzona pod Twój dom i Twój grunt, więc jest to jedyne źródło, z którego wolno brać wymiary.

Z tego zestawienia robimy plan cięcia: rozpiskę, która mówi, jak pociąć kolejne pręty 12 m, żeby wyszły z nich potrzebne długości. Powstaje ona przy biurku, zanim zamówimy stal, i liczona jest dla całego zestawienia naraz, a nie pozycja po pozycji. To ma znaczenie dla ilości odpadu i wracam do tego niżej. Plan cięcia jest naszym dokumentem warsztatowym; Ty dostajesz z niego wynik, czyli stal, która pasuje do rysunku.

Potem stal jedzie do naszego zakładu, gdzie zostaje pocięta i pogięta według planu, a liczba sztuk i długości są porównywane z zestawieniem, zanim cokolwiek pojedzie dalej. Na działkę przywozimy ją własnym transportem, tą samą ciężarówką, którą jedzie na budowę sprzęt. Mamy siedzibę, zakład i bardzo duże własne zaplecze sprzętowe - z koparką włącznie - więc przygotowanie stali u siebie jest po prostu rozsądniejsze niż wożenie ludzi z narzędziami na plac i robienie tam tego samego w gorszych warunkach.

Co to zmienia na Twojej działce

Stal przyjeżdża z naszego zakładu prefabrykacji już pocięta i pogięta, więc na budowie nie ma czego dorabiać i nic nie zależy od tego, czy ktoś dobrze odmierzył pręt na miejscu. Ułożone zbrojenie fotografujemy przed betonowaniem.

Druga rzecz to niezależność od tego, co na działce jest, a czego nie ma. Do wykonania płyty nie potrzebujemy żadnych mediów. Dysponujemy własnymi agregatami prądotwórczymi, stal przyjeżdża z naszego zakładu prefabrykacji już docięta i przygotowana do montażu, więc nie ma czego ciąć na miejscu, a wodę do próby ciśnieniowej kanalizacji przywozimy ze sobą. Brak przyłączy nie wstrzymuje wykonania płyty i nie jest powodem, aby przesuwać termin. Wiązarek mamy cztery, ponieważ awaria jednej nie może zatrzymać frontu robót.

Trzecia rzecz jest mniej widowiskowa, ale odczuwalna, jeżeli bywasz na działce codziennie: na placu nie stoi piła stołowa, nie leży sterta prętów czekających na pocięcie, nie pracuje agregat pod cięcie i nie zostaje po nim resztka stali do posprzątania. Jest paleta z opisanymi pozycjami i ludzie, którzy je układają. Po naszym zejściu zostaje gotowa płyta pod folią, ławice z tyczenia i ziemia z humusu, a teren jest uprzątnięty pod wejście kolejnych ekip.

Za tym stoi jeszcze jedno, czego nie widać na zdjęciach: zaplecze sprzętowe mamy własne, a ludzie robią u nas płyty stale, więc ekipy nie zbieramy pod pojedynczą robotę.

Wymiar sprawdzany w zakładzie, a nie w błocie

Największa różnica nie dotyczy tempa, tylko tego, gdzie wychodzi błąd. Pomyłka w długości pręta na warsztacie kosztuje jeden pręt. Ta sama pomyłka na budowie wychodzi zwykle przy układaniu tuż przed betonowaniem, kiedy beton jest już zamówiony na konkretną godzinę, a każda decyzja zapada pod presją. To jest moment, w którym na budowach dzieją się rzeczy, których potem nie da się cofnąć.

Dlatego wymiary sprawdzamy tam, gdzie jest na to spokój i miejsce, a na budowę jedzie stal, której nie trzeba już poprawiać. Trzymamy się przy tym średnic z rysunku, bo grubszy pręt w belce pod ścianą nośną albo we wzmocnieniu nie znalazł się tam bez powodu - konstruktor policzył go pod konkretne obciążenie. Nie zamieniamy więc średnicy na tę, która akurat została na paczce, nie skracamy elementu dlatego, że tak wygodniej wyszło z cięcia, i nie dokładamy łączeń, których w projekcie nie ma.

Sprawdzenie, czy zbrojenie zostało wykonane poprawnie, to zadanie dla kierownika budowy i to on wpisuje odbiór do dziennika. My dostarczamy mu materiał do tej decyzji: dokumentacja zdjęciowa ułożonego zbrojenia trafia na Twoją platformę razem z resztą dokumentów z budowy. Co taki odbiór obejmuje po stronie kierownika, rozpisaliśmy szerzej w artykule o odbiorze fundamentów na Pozytywnie Zbudowani.

Gotowe zbrojenie trzeba jeszcze ustawić na właściwej wysokości: pod dolną siatkę idą u nas kostki brukowe, około dwóch sztuk na metr kwadratowy, a otulina od spodu wychodzi 6 cm, o czym piszemy w tekście o dystansach do zbrojenia.

Dlaczego plan cięcia liczy się dla całego zestawienia naraz

Z pręta o długości 12 m rzadko udaje się wyciąć same potrzebne kawałki bez reszty. Jeżeli pozycja ma 7,4 m, zostaje 4,6 m i wszystko zależy od tego, czy w zestawieniu jest coś, co się w tej resztce zmieści. Kiedy tniesz pręt po pręcie, pozycja po pozycji, resztki nie mają szans znaleźć swojego miejsca, bo w chwili cięcia nikt nie patrzy na pozostałe pozycje. Kiedy plan powstaje dla całego zestawienia naraz, długości dobiera się parami i trójkami tak, żeby reszta była jak najmniejsza.

Odpad i tak zostaje - zawsze. Tniemy oszczędnie, ale stali nie da się zamówić co do kilograma, bo pręty są zawsze 12-metrowe, a projekt rzadko składa się z długości, które dzielą się przez 12 bez reszty. Ten odpad trzeba kupić razem z resztą materiału, więc masa zamówionej stali jest zawsze większa niż suma długości z zestawienia. Ile stali wchodzi w płytę i co tę ilość podnosi, rozpisuję w tekście o zbrojeniu płyty fundamentowej.

Drugi powód, dla którego stali schodzi więcej, niż wynika z sumy długości w projekcie, to łączenia. Tam, gdzie pręty muszą się ze sobą łączyć, trzeba zrobić odpowiednio długą zakładkę, najczęściej minimum 50 cm. Ta stal nie pracuje na długości płyty, tylko na połączeniu, a właśnie na zakładki idzie duża część zamówionego materiału. Im krótsze przebiegi i im więcej łączeń, tym udział ten rośnie.

Nie podajemy tu procentów, ponieważ każde zestawienie wypada inaczej i liczba z jednej płyty nic nie powie o Twojej. Warto natomiast wiedzieć, że mechanizm działa mocniej przy małych płytach, gdzie krótkie przebiegi i te same koszty stałe rozkładają się na mniej metrów kwadratowych. Napisaliśmy o tym osobno przy okazji kosztu płyty w zależności od wielkości.

Kiedy stal jest gotowa, a kiedy zaczyna się praca na działce

Prace przygotowawcze, szalunki i zbrojenie można naszykować wcześniej, niezależnie od tego, co dzieje się na działce. Robimy to równolegle: kiedy czekamy na termin wejścia albo na moment, w którym da się bezpiecznie wjechać ciężkim sprzętem, stal jest już cięta i gięta. Zbrojenie nie zaczyna się więc od cięcia stali, tylko od rozłożenia pozycji na wypoziomowanej podbudowie.

Na działce praca układa się w bloki, których kolejności nie da się przestawić: ciężki sprzęt przy wymianie gruntu i kanalizacji, potem zbrojenie, potem betonowanie, a szalunki zabieramy w osobnym terminie. Nie licytujemy się przy tym na dni i nie obiecujemy tempa, bo wciśnięcie całości na styk kończy się błędem, którego potem nie da się poprawić.

Obiecujemy co innego, bo za to płacimy. W umowie wpisujemy okno czterech tygodni, w którym wykonujemy płytę, a jego ostatni dzień jest dla nas wiążący. Jeżeli do końca tego okna płyta nie będzie wylana, płacimy Ci 10 000 zł kary umownej i pogoda nas z tego nie zwalnia. Prefabrykacja stali jest jednym z powodów, dla których możemy takie okno podpisać: mniej rzeczy musi się wydarzyć na działce, więc mniej rzeczy może się tam nie udać. Cały przebieg, etap po etapie, opisujemy w tekście o budowie płyty krok po kroku.

Jeżeli chcesz wiedzieć, jak to wygląda przy Twoim domu, wyślij rysunki i badania geotechniczne. Czytamy je w całości i mówimy wprost, co z nich wynika dla płyty. Wycenę odsyłamy w ciągu 48 godzin od skompletowania zapytania.

Czego prefabrykacja nie zmienia

Nie zmienia projektu. Średnice, rozstawy, wielkość oczek, pasy wzmocnień i miejsca starterów biorą się z projektu konstrukcyjnego, a nie z tego, co wygodniej wyciąć w zakładzie. Zbrojenia nie „optymalizujemy” i nie proponujemy w nim oszczędności.

Nie zmienia odbioru. Kierownik budowy sprawdza zbrojenie tak samo, jak sprawdziłby wiązane na miejscu, i to jego wpis do dziennika otwiera betonowanie.

Nie zmienia pogody. Betonowanie planujemy na moment, w którym temperatura zostaje na plusie również w nocy, i tego żadna prefabrykacja nie przyspieszy. Gotowe zbrojenie pozwala natomiast wykorzystać dobrą pogodę, kiedy już się pojawi, ponieważ nie trzeba wtedy zaczynać od cięcia stali.

Mieliśmy budowę, na której czekaliśmy z betonowaniem ponad dwa miesiące, w zasadzie niemal trzy, bo trafiła się tak ostra zima. Płyta stała gotowa: zazbrojona, zaszalowana, zabezpieczona i pozakrywana, z naszym materiałem i naszymi szalunkami zablokowanymi na tej działce. Wylaliśmy ją dopiero wtedy, gdy zima się skończyła. Nie betonujemy na siłę, kiedy beton mógłby nie osiągnąć docelowej wytrzymałości, i klient to akurat docenił, bo widział, że nie naciskamy na to, żeby jak najszybciej wylać i zejść z budowy.

Nie zmienia też tego, co jest pod spodem, ponieważ zbrojenie leży na podbudowie i żadne przygotowanie stali nie naprawi warstwy, która nie została porządnie zagęszczona; to, co robimy z podłożem, opisujemy w standardzie wykonania. Pod marką Pewna Płyta nie budujemy przy tym ścian ani domów, kończymy na gotowej płycie, na której można murować albo montować dom prefabrykowany.

Pytania

Czy gotowe zbrojenie płyty fundamentowej jest gorsze od wiązanego na budowie?

To ta sama stal, ten sam projekt i ten sam sposób wiązania. Różnica jest w miejscu, w którym pręt został docięty i wygięty: u nas w zakładzie zamiast na działce. Siatkę i tak wiąże się na miejscu, więc zbrojenie powstaje dokładnie tak, jak narysował je konstruktor.

Czy prefabrykacja skraca budowę płyty fundamentowej?

Skraca tę część, która polegałaby na cięciu i gięciu na placu, i pozwala nam lepiej kontrolować jakość. Liczby dni jednak nie podajemy, ponieważ o terminie decyduje więcej rzeczy niż stal: grunt, pogoda i kolejność prac. W umowie dostajesz okno czterech tygodni z karą 10 000 zł za jego przekroczenie i to jest zobowiązanie, które da się rozliczyć.

Czy sprzedajecie samo zbrojenie na wymiar, bez wykonania płyty?

Nasz zakład pracuje na potrzeby płyt, które wykonujemy, a pod marką Pewna Płyta kończymy na gotowej płycie fundamentowej. Jeżeli szukasz samego zbrojenia na wymiar, napisz do nas: odpowiemy wprost, czy w danym terminie jesteśmy w stanie się tego podjąć, zamiast obiecywać z góry.

Czy do ułożenia zbrojenia potrzebny jest prąd na działce?

Nie. Agregaty mamy własne, a stal przyjeżdża docięta, więc nie ma czego ciąć na miejscu. Brak prądu i wody na działce nie wstrzymuje wykonania płyty.

Kto odbiera zbrojenie przed betonowaniem?

Kierownik budowy, którego zatrudniasz jako inwestor. Sprawdzenie, czy zbrojenie zostało wykonane poprawnie, to jego zadanie i jego wpis do dziennika budowy. My dokumentujemy ułożone zbrojenie zdjęciami, które trafiają na Twoją platformę.

Czy zbrojenie można przygotować, zanim będzie gotowy wykop?

Tak i zwykle tak właśnie robimy. Zestawienie stali jest w projekcie konstrukcyjnym, więc cięcie i gięcie może iść równolegle z tyczeniem, wykopem i podbudową. Na działce stal pojawia się wtedy, gdy podłoże jest gotowe i odebrane.

Czytaj dalej