Płyta fundamentowa jesienią i zimą - do kiedy się da i kiedy betonowanie zimą odkładamy
Autor: Wojciech Tracichleb 11 min czytania
Pytanie o zimę przychodzi do nas w dwóch wersjach i obie są sezonowe. We wrześniu i w październiku brzmi: mam pozwolenie, czy zdążycie z płytą przed zimą. W grudniu i w styczniu brzmi inaczej: czy w ogóle da się betonować zimą, a jeśli nie, to kiedy rozmawiać o terminie na wiosnę.
Odpowiedź na jedno i na drugie zaczyna się w tym samym miejscu, więc powiemy to od razu: o wykonaniu płyty nie decyduje data w kalendarzu, tylko prognoza. I nie prognoza na dzień betonowania, ale na kilkanaście dni po nim.
Sezon na płyty trwa od wczesnej wiosny do późnej jesieni
Sezon na płyty fundamentowe trwa u nas od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Raczej unikamy wykonywania płyt fundamentowych od początku grudnia do połowy lutego - ewentualnie na początku lutego można zacząć prace przygotowawcze, a nawet naszykować całe szalunki i zbrojenie. Zima zaczyna się nam zwykle w grudniu i to ona ustawia kolejność, a nie nasz kalendarz robót.
Powód jest jeden i jest techniczny. Trzeba pamiętać, że oprócz tego, że w trakcie samego betonowania temperatura musi być dodatnia, to mieszanka betonowa wiąże przez kilka tygodni, a pierwszy tydzień jest najważniejszy. Dlatego prognoza pogody musi być korzystna nie tylko w momencie, kiedy my prowadzimy pracę, ale również po tym, jak ją zakończymy.
Z tego wynika, że pytanie „czy da się betonować w grudniu” jest źle postawione. Betonować da się w niejeden grudniowy dzień. Kłopot polega na tym, że dzień betonowania to jedna doba z kilkunastu, które muszą się udać, a płyta jest tym elementem domu, którego później nie da się poprawić.
Do kiedy jesienią da się wylać płytę
Jesień jest u nas pełnym sezonem, nie wyjątkiem od niego. Zamyka go zwykle listopad, ale to nie jest data, którą można wpisać do kalendarza z góry - o ostatnim wejściu w danym roku decydują trzy rzeczy naraz.
Pierwsza to temperatura w nocy, o której piszemy wyżej. Druga to woda. Najważniejsze jest to, żeby nie było deszczu w trakcie betonowania i tuż po nim, a jesienią to właśnie deszcz, a nie mróz, najczęściej przesuwa termin. Trzecia rzecz to grunt, który po kilku dniach opadów przestaje być tym samym gruntem: twardoplastyczna glina rozmaka do plastycznej w kilka dni, dlatego nie zostawiamy odkrytego wykopu na deszcz, a wymianę gruntu, jeśli jest potrzebna, robimy od razu, tego samego dnia.
Jesienią zaczyna też mieć znaczenie coś, o czym latem nikt nie myśli - dojazd. Nawet jeżeli do działki prowadzi droga asfaltowa, to na odcinku od bramy do budynku ciężki sprzęt jesienią i zimą zapada się w gruncie, a kierowca betoniarki ma prawo nie zgodzić się na wjazd. Drogi dojazdowej nie musisz robić sam: mając ciężki sprzęt na miejscu, wykonamy ją znacznie taniej, niż wydałbyś na ściągnięcie osobnej ekipy.
Betonowanie zimą: co jest technicznie możliwe, a gdzie stawiamy granicę
Zimowe betonowanie ma opisaną technologię i nie jest żadną szarą strefą. Co jest przy niskich temperaturach technicznie możliwe, opisałem osobno na moim portalu Pozytywnie Zbudowani, w tekście o budowie fundamentów zimą. W skrócie są tam trzy progi. Przy temperaturach dodatnich, ale niskich, to jeszcze nie jest budowa zimowa - wszystko idzie po prostu wolniej. Przy około pięciu stopniach na minusie w nocy i plusie w dzień zaczyna się prawdziwa technologia zimowa: domieszka przeciwmrozowa, przykrycie folią i matami, codzienna kontrola temperatury betonu, a nie powietrza. Przy stałym mrozie poniżej minus pięciu stopni kończy się zdrowy rozsądek przy domu jednorodzinnym, bo namiotów grzewczych i termopar na takiej budowie nikt nie postawi.
Nasza granica leży wyżej niż ta techniczna i jest to decyzja, a nie brak umiejętności. Samo betonowanie planujemy na moment, w którym temperatura zostaje na plusie również w nocy. Dlatego w zapytaniu pytamy o planowany miesiąc: od razu mówimy, czy termin jest realny. Norma mówi o tym, żeby świeży beton w pierwszych godzinach nie schodził poniżej pięciu stopni na plusie, dopóki nie osiągnie wytrzymałości krytycznej, i to jest granica materiału, a nie naszej wygody. My dokładamy do niej zapas, bo płyta ma pracować przez kilkadziesiąt lat, a jedyny moment, żeby zrobić ją dobrze, jest przed betonowaniem.
Nie betonujemy na siłę i mam na to konkretny przykład. Mieliśmy budowę, na której czekaliśmy z betonowaniem ponad dwa miesiące, w zasadzie niemal trzy, bo zima wyszła wtedy naprawdę ostra. Płyta była już gotowa: zazbrojona, zaszalowana, wszystko zabezpieczone i pozakrywane. Nasz materiał i nasze szalunki stały tam zablokowane przez cały ten czas i nikt z naszej strony nie naciskał, żeby jak najszybciej wylać beton i zejść z budowy. Kiedy zima się skończyła i pogoda poprawiła się na tyle, żeby beton osiągnął docelową wytrzymałość, wykonaliśmy betonowanie. Klient był z tego zadowolony właśnie dlatego, że widział, iż nie ryzykujemy jego fundamentem, żeby zwolnić sobie plac.
W praktyce wygląda to zwyczajnie. Kiedy prognoza pokazuje mrozy, odwołuję betonowanie zaplanowane na dany dzień, bo w nocy ma być za zimno, i przekładam termin w betoniarni; czekamy na okienko pogodowe. Ta sama rada działa też wtedy, kiedy budujesz z kimś innym: jeśli są duże mrozy, a masz możliwość przełożyć betonowanie o tydzień lub dwa, to po prostu to zrób. W razie wątpliwości omów sytuację z kierownikiem budowy i nie zdawaj się tylko na opinię wykonawcy, bo ten może być nieobiektywny, jeżeli spieszy mu się bardziej niż Tobie.
Kiedy już się betonuje przy niskich temperaturach, recepta jest prosta: zamawia się beton z dodatkiem mrozoodpornym lub zimowym, bo przyspiesza on wiązanie betonu w niskich temperaturach, a mieszankę przykrywa się folią na pierwszą noc. To działa, tylko wymaga domieszek, osłon, kontroli temperatury betonu i dłuższego trzymania placu, a i tak zostaje ryzyko kilkudniowego przestoju. My w takiej sytuacji po prostu przesuwamy betonowanie i czekamy na plus; osobnego reżimu zimowego nie doliczamy do wyceny, bo nie wchodzimy w niego wcale.
Co da się zrobić zimą, zanim przyjdzie plus
Zima nie oznacza, że budowa stoi w całości. Prace przygotowawcze, szalunki i zbrojenie można naszykować wcześniej, a betonowanie planujemy dopiero na moment, w którym temperatura zostaje na plusie również w nocy. O wejściu zimą decyduje prognoza, nie kalendarz.
U nas ta część jest łatwiejsza niż u wykonawcy, który tnie stal na działce. Zbrojenie przyjeżdża na budowę pocięte z naszego zakładu prefabrykacji, a elementy gięte docierają gotowe do zamontowania, więc mróz nie zatrzymuje przygotowań - one dzieją się pod dachem. To samo dotyczy szalunków, które mamy własne i wielorazowe.
Czego natomiast zimą nie robimy, to wykop „na zapas”. Odkryty wykop czekający tygodniami na ocieplenie jest gorszy niż brak wykopu, bo dno rozmaka albo przemarza, a nośność, którą zakłada projekt, przestaje odpowiadać temu, co naprawdę jest na dnie.
Czy płyta może przezimować bez domu
Może i to jest normalna sytuacja. Goły beton zimuje dobrze - nie ma w nim drewna, które nasiąka, ani tynku, który odpada, a płytę wykonujemy z betonu wodoszczelnego, więc woda stojąca na niej po roztopach nie jest problemem. Zostawienie gotowego fundamentu na zimę i wejście z murowaniem na wiosnę to na polskich budowach częsty scenariusz, a nie awaria planu.
Pielęgnacja świeżo wylanej płyty jest po naszej stronie, więc nie musisz jeździć na budowę i podlewać betonu; płyta zostaje pod folią chroniącą świeży beton przez pierwsze dni. Po naszym zejściu zostaje na działce właśnie ona, ławice z tyczenia i ziemia z humusu w miejscu, które wskazałeś.
Warto natomiast popatrzeć na dwie rzeczy. Pierwsza to wszystko, co ktoś wyprowadzi ponad płytę po nas - jeśli rura zostanie otwarta, woda w niej zamarznie i ją rozsadzi, więc końcówki trzeba zamknąć. U nas rury kanalizacyjne chowamy tuż pod warstwą betonu i odkrywamy je dopiero po wylaniu, właśnie po to, żeby przez ten czas nie było czego uszkodzić. Druga rzecz to grunt przy krawędzi płyty. Jeżeli działka jest na gruncie wysadzinowym, sposób zagospodarowania terenu wokół domu ma znaczenie: sześćdziesiąt centymetrów to nie jest jeszcze granica przemarzania, bo zależy ona od tego, jak ten teren zostanie potem ukształtowany. Dlatego zawsze pytamy o poziom zero, a odpowiedź na pytanie, czy przy Twojej płycie potrzebna jest opaska albo podniesienie terenu, należy do konstruktora, nie do wykonawcy.
Grunt jesienią i zimą decyduje o terminie bardziej niż beton
O zimie myśli się przez pryzmat betonu, a najwięcej ryzyka siedzi w gruncie. Wykopy trzeba rozpocząć w okienku pogodowym, czyli gdy prognozy zapowiadają przynajmniej dwa tygodnie dobrej pogody. W ciągu jednej nocy mróz nie wniknie mocno w głąb gruntu, ale kilka mroźnych dób na odkrytym dnie robi już różnicę, bo na zmarzniętym podłożu nie wolno układać podbudowy ani betonować - po rozmrożeniu grunt zmienia objętość i traci nośność.
Dlatego jesienią i zimą pracujemy krótkimi ciągami: wykop, wymiana gruntu i podbudowa idą jeden za drugim, a nie z tygodniowymi przerwami. Podbudowę 30 cm z kruszywa grubej frakcji robimy zawsze, także przy dobrych warunkach gruntowych, i to ona jest naszą odpowiedzią na zimną porę roku - kruszywo grubej frakcji nie pracuje z wodą tak jak grunt rodzimy, a każdą warstwę zagęszczamy osobno i każda ma swój protokół. Zamarznięte kruszywo z pryzmy do tego nie nadaje się w ogóle, bo warstwa zagęszczona z brył układa się na nowo po odwilży.
Termin w umowie, kiedy rozmawiamy zimą
Tu wraca pytanie, które zadaje prawie każdy: skoro pogoda tak dużo zmienia, to co z terminem. Mówimy to wprost, bo tę odpowiedź trzeba usłyszeć przed podpisaniem umowy, a nie w listopadzie. W umowie wpisujemy okno czterech tygodni na wykonanie płyty i jeśli do jego końca płyta nie będzie wylana, płacimy Ci 10 000 zł kary umownej - pogoda nas z tego nie zwalnia.
Właśnie dlatego terminu, którego nie umiemy dotrzymać, nie sprzedamy, a terminów w środku zimy nie wpisujemy do umów. Powód jest prosty i wolę go powiedzieć wprost: kiedy nad ekipą wisi termin z karą umowną, pokusa, żeby jakoś wylać, jest realna, a przy fundamencie to najgorszy możliwy układ. W kwartale robimy tylko kilka płyt i nie każde zapytanie jesteśmy w stanie obsłużyć - dlatego w formularzu pytamy o miesiąc: od razu mówimy, czy mamy w nim wolne okno, a jeśli nie, wskazujemy najbliższe. Jeżeli piszesz w styczniu i chcesz płytę w lutym, usłyszysz, że to mało realne, i dostaniesz propozycję pierwszego sensownego terminu wiosennego. Na tym polega to okno: działa dlatego, że ustawiamy je tam, gdzie pogoda daje nam zapas.
Zima jest u nas za to dobrym momentem na liczenie. Cenę trzymamy przez 30 dni, a termin nie ma daty ważności, bo wolne okna zapełniają się w kolejności podpisywanych umów - kiedy chcesz z nami pracować, blokujemy okno na 48 godzin, żeby był czas spokojnie przeczytać i podpisać umowę. Po wysłaniu oferty nie dzwonimy i nie przypominamy się; decyzję o fundamencie podejmujesz w swoim tempie.
Jeśli myślisz o płycie na wiosnę, wyślij nam rysunki i badania geotechniczne przez formularz wyceny razem z miejscowością i miesiącem, w którym płyta miałaby powstać. Wycenę liczymy bezpłatnie, a odpowiedź wysyłamy w ciągu 48 godzin od skompletowania zapytania - i od razu piszemy, czy podany przez Ciebie miesiąc jest realny. Co dokładnie wysłać i co się dzieje przez te 48 godzin, rozpisuję w tekście o wycenie płyty w 48 godzin.
Pytania
Czy można zostawić płytę fundamentową na zimę?
Tak, to normalna sytuacja i goły beton zimuje dobrze. Zamknij końcówki rur, które ktoś wyprowadził ponad płytę, bo woda zamarzająca w rurze ją rozsadzi, i zadbaj o to, żeby woda nie stała przy krawędzi płyty. Jeżeli działka jest na gruncie wysadzinowym, sposób ukształtowania terenu wokół domu omów z konstruktorem, zanim zima się zacznie.
Do kiedy jesienią można lać fundamenty?
Zwykle do listopada, ale konkretnej daty nie da się podać z góry, bo zamyka sezon prognoza, a nie kalendarz. Patrzymy na dwie rzeczy: czy temperatura zostaje na plusie również w nocy przez najbliższe kilkanaście dni i czy w tym czasie nie zapowiadają się opady, które rozmiękczą dno wykopu.
Da się betonować zimą przy temperaturze poniżej zera?
Technicznie tak, przy domieszce przeciwmrozowej, osłonach i kontroli temperatury betonu, i tak robi się to na dużych budowach. My tego nie planujemy: betonowanie ustawiamy na moment, w którym temperatura zostaje na plusie również w nocy, bo pierwszy tydzień wiązania decyduje o wytrzymałości płyty, a przy domu jednorodzinnym nikt nie zbuduje zaplecza, które pozwala tym tygodniem sterować.
Czy płyta wylana zimą jest słabsza od wylanej latem?
Nie, jeżeli technologia zimowa została dotrzymana do końca, a nie tylko w dniu betonowania - beton osiąga wtedy swoją klasę, tylko wolniej. Ryzyko nie leży w porze roku, tylko w skrótach: świeży beton, który przemarznie przed osiągnięciem wytrzymałości krytycznej, po rozmrożeniu wygląda normalnie, a ma znacznie mniej, niż zakłada projekt.
Kiedy pytać o termin wiosenny?
Kiedy masz rysunki i badania geotechniczne, bo bez nich nie policzymy ceny, a bez ceny nie ma o czym rozmawiać. Zimowe miesiące są na to dobrym momentem, bo liczymy wtedy spokojnie, a Ty masz czas przeczytać ofertę bez presji. Kolejność zajmowania okien wynika z dat podpisania umów, a nie z tego, kto pierwszy zapytał.
Cały przebieg prac, od tyczenia po odbiór, opisujemy w tekście płyta fundamentowa krok po kroku.
Czytaj dalej
- Płyta fundamentowa krok po kroku - jak budujemy ją u Ciebie na działce przewodnik po temacie
- Grunty wysadzinowe: czym są i co z nimi robi płyta fundamentowa
- Szalunek płyty fundamentowej, betonowanie i pielęgnacja - od blatu szalunkowego do folii
- Kalkulator płyty fundamentowej: czego nie policzy i co dostajesz w 48 godzin